Jeden kolor zabił tysiące ludzi w epoce wiktoriańskiej!

Jeden kolor zabił tysiące ludzi w epoce wiktoriańskiej!

Wiktoriańska zieleń. Piękna, modna… i mordercza! Ten hipnotyzujący odcień był wszędzie: w ubraniach, na ścianach, nawet w zabawkach! Ale nikt nie wiedział, że kryje w sobie śmiertelną tajemnicę…

W epoce wiktoriańskiej świat ogarnęła prawdziwa moda na niezwykle żywy i jasny odcień zieleni, który natychmiast stał się symbolem luksusu, świeżości i nowoczesności. Była to barwa trudna do uzyskania w sposób trwały i tani, dopóki chemia nie dostarczyła “idealnego” rozwiązania. Tym rozwiązaniem była Zieleń Scheelego, a później jej bardziej stabilny i jeszcze intensywniejszy następca, Zieleń Paryska.

Kluczem do uzyskania tego jaskrawego, modnego koloru był jeden z najbardziej toksycznych pierwiastków znanych ludzkości: tlenek arsenu czyli arszenik.
Oba pigmenty były tanie w produkcji i miały niezrównaną intensywność barwy, co natychmiast uczyniło je hitem w różnych dziedzinach. Toksyczne zielone pigmenty opanowały niemal każdy aspekt życia wiktoriańskiego. Tapety pokrywano farbami zawierającymi arszenik. Tekstylia. Suknie wieczorowe, rękawiczki, a nawet dziecięce ubranka były barwione na “zabójczy” zielony. Sztuczne Kwiaty Robotnice (często młode dziewczęta) miały chroniczne zatrucia, dekorując kapelusze i suknie zielonymi, proszącymi się o rozsypanie pigmentem. Świece i Zabawki Arszenik znajdował się również w farbach do malowania zabawek, kart do gry i innych artykułów domowych.

Gdy wiktoriańskie domy, często słabo wentylowane, wchłaniały wilgoć, na tapetach i pod nimi rozwijały się grzyby i pleśnie, takie jak np. Scopulariopsis brevicaulis.
Grzyby te miały zdolność metabolizowania arseninu (zawartego w Zieleni Scheelego i Paryskiej) i przekształcania go w lotny, silnie toksyczny związek: trimetylarsynę, czyli gaz o charakterystycznym, czosnkowym zapachu. Toksyczne opary unosiły się w pomieszczeniach, zwłaszcza w nocy, gdy pokoje były zamknięte. Mieszkańcy spędzali godziny, nieświadomie wdychając śmiertelną truciznę, co prowadziło do chronicznych dolegliwości i często do śmierci (tzw. “arsenowe zieleńce”).

Dopiero pod koniec XIX wieku, dzięki rosnącej świadomości społecznej, badaniom naukowym i doniesieniom o licznych tajemniczych chorobach i zgonach, producenci zaczęli wycofywać pigmenty arsenowe z masowej produkcji na rzecz bezpieczniejszych barwników. Pomimo tych ostrzeżeń, arszenik w tańszych farbach i tuszach utrzymał się jeszcze w niektórych regionach aż do początków XX wieku.

Leave a Reply